wtorek, 12 lipca 2016

"COŚ NIEBIESKIEGO" - EMILY GIFFIN | TYDZIEŃ Z EMILY GIFFIN - DZIEŃ 2

Każdy buduje własną przystań. Jednym zależy na solidnym, lecz niekoniecznie wyróżniającym się życiu, w którym ważną rolę odgrywa drugi człowiek. Bezpieczeństwo i swego rodzaju stateczność zajmują w tym życiu pierwszy plan. Inni natomiast szerokim łukiem omijają normalność, tworząc niejako własną markę. Dla tych osób ważna jest reputacja, a sukces zdaje się być standardem. Stąpanie po tak cienkim lodzie łatwo jednak zamienić w życiową porażkę i właśnie taki obraz kreuje Emily Giffin w powieści „Coś niebieskiego”. 

Darcy to typowy przykład osoby w czepku urodzonej. Wszystko przychodzi jej z łatwością, ma idealnego kandydata na męża, dobrze płatną pracę, a także długoletnią przyjaciółkę Rachel. Wygodne życie Darcy zmienia się diametralnie, gdy jej narzeczony Dex zrywa zaręczyny i zmuszony okolicznościami, przyznaje się do zdrady z jej najbliższą przyjaciółką. Czytelnik jest jednak o krok dalej od myśli kobiety i po lekturze pierwszego tomu wie, że uczucie Deksa i Rachel jest niczym innym, jak prawdziwą miłością. Darcy zdaje się być daleka od akceptacji nowej sytuacji, a jej odczuć nie zmienia fakt, że sama również dokonała aktu zdrady, a ten zakończył się finalnie ciążą. Kobieta próbuje znaleźć zrozumienie w ramionach przyszłego ojca dziecka, Marcusa, ale ten traktuje ją nadzwyczaj powściągliwie. Czyżby Darcy zaczęła tęsknić za byłym wybrankiem?

Już w pierwszym tomie Emily Giffin nie oszczędzała złych cech charakteru Darcy, ale dopiero świat widziany oczami głównej bohaterki utwierdza czytelnika w jej niemal gwiazdorskim podejściu do życia. Pierwszoosobowa narracja podkreśla bowiem zuchwałość i bezwstydność kobiety, a jej nieprawe zachowania znajdują uzasadnienie tylko w jej próżnej głowie. Darcy dumnie podąża ścieżkami własnej obcesowości i nie ma pojęcia o krzywdzie, jaką nieświadomie wyrządza bliskim osobom. Każda decyzja mimowolnie oddala ją od beztroski dotychczasowego życia i nieuchronnie prowadzi do spojrzenia we własne lustro. 

Autorka podążyła wcześniejszym tropem i świetnie wtopiła się w rozważania głównej bohaterki. Czytelnik dosłownie odczuwa mizerność jej postępowania i ma ochotę sprawić, aby wreszcie przejrzała na oczy. Jej postępowania nie zmienia także fakt zajścia w ciążę. Emocje Darcy powoli stają się również emocjami odbiorcy, lecz ten ostatni patrzy na jej działania przez palce. Chociaż trywialne decyzje bohaterki zdają się być niezrozumiałe, to koniec końców, kobieta dąży do zmiany swojego życia. Pierwsze próby są nad wyraz nieudolne i pogłębiają moralne bagno, w jakie niewątpliwie wpadła. Dopiero dawny przyjaciel Ethan, u którego Darcy zatrzymuje się na dłużej, zadaje jej solidną porcję moralnych kopniaków. To on w sposób bezceremonialny rozbiera Darcy z jej powierzchowności i nakazuje jej spojrzeć twarzą w twarz z własną bezdusznością. Nie ma tu delikatności i subtelności, a każde jego słowo jest tak dotkliwe, że boli nawet mniej wrażliwe oko czytelnika. 

Emily Giffin nadzwyczaj umiejętnie podeszła do sceny uświadomienia głównej bohaterki i trafnie opisała, jak ciężko jest człowiekowi zmyć z siebie ślady własnej głupoty. W tej części autorka skupiła się przede wszystkim na wewnętrznym dojrzewaniu i mozolnym wychodzeniu z budowanej przez lata sztucznej reputacji, tak zbędnej, a jednocześnie trwoniącej prawdziwy sens istnienia. Zmiana światopoglądu jest niewiarygodnie trudnym doświadczeniem i właśnie tej przemianie czytelnik przygląda się na łamach powieści. Częste rozważania głównej bohaterki nastrajają do refleksji nad własnym postępowaniem i zachęcają do obiektywnej oceny podejmowanych decyzji. 

Przemyślenia bohaterki, szczególnie w początkowej fazie, mogą okazać się nie lada męczarnią dla wiernych czytelników gatunku, ale dalszy rozwój wydarzeń hamuje to odczucie i pozwala delektować się rześkością fabuły. Emily Giffin zachęca także lekkim piórem i swoistą wrażliwością, którą z łatwością wyczuwa się podczas lektury. Towarzyszący bohaterom delikatny humor sprawia, że książkę czyta się z niekłamaną przyjemnością. 

„Coś niebieskiego” to poruszająca i niepozbawiona niespodzianek opowieść, która stanowi wierną kontynuację pierwszego tomu. Emily Giffin treściwie rozpisała się o sile prawdziwej przyjaźni, o elementarnej podstawie miłości, a także o czystym pięknie, jakim jest matczyne uczucie. Chociaż początkowe zachowanie głównej bohaterki razi po oczach, finalnie okazuje się potrzebne do zrozumienia przesłania, jakim niewątpliwie autorka dopieściła powieść. Całą serię naprawdę polecam.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP