poniedziałek, 28 listopada 2016

"ZDĄŻYĆ PRZED ZMROKIEM" - TANA FRENCH | W sieci świadomych kłamstw

Mówi się, że kłamstwo nie popłaca i trudno nie zgodzić się z fundamentem tej teorii. Niewinne kłamstewka rodzą bowiem fałszywy obraz człowieka i niechybnie skazują go na zamierzoną dwulicowość. Nieszczerość jest skazą na ludzkim sumieniu, ale Tana Trench powieścią „Zdążyć przed zmrokiem” pokazuje, że odpowiednio i mądrze zastosowane kłamstwo może być idealną receptą na sukces trudnego śledztwa. 

Wspólna zabawa trójki zaprzyjaźnionych dwunastolatków kończy się dramatycznie. Germanie i Peter znikają bez śladu, a skołowany Adam zostaje odnaleziony w zakrwawionej koszulce. Zeznania chłopca są bezowocne, a brak jakiegokolwiek tropu sprawia, że śledztwo staje w martwym punkcie. Jest to sprawa sprzed dwudziestu lat, którą czytelnik poznaje z opowieści Roba Ryan’a, obecnego śledczego dublińskiego wydziału zabójstw i jednocześnie ówczesnego ocalałego chłopca. Mężczyzna działa pod nową tożsamością i wraz z partnerką, Cassie Maddox, zajmują się wyjaśnieniem morderstwa dwunastoletniej Katy Devlin. Zwłoki dziewczynki zostają odnalezione na terenie wykopalisk w miejscowości Knocknaree, gdzie doszło także do poprzedniej zbrodni. Czy to możliwe, że wydarzenia są ze sobą powiązane?

Tana French należycie wykorzystuje zabieg pierwszoosobowej narracji i sprawia, że czytelnik dosłownie czuje bliskość opisywanych wydarzeń. Swoista opowieść Roba przyjmuje bowiem formę bezpośredniego przekazu, który zaczyna żyć w myślach odbiorcy. Taki zabieg rzadko widywany jest w powieściach kryminalnych, ale irlandzka autorka potwierdza, że potrafi mądrze go zastosować. Bohater niejednokrotnie zastanawia się nad odpowiednim doborem słów i argumentuje zasadność podejmowanych przez siebie decyzji. Czytelnik stale podziwia osobliwą formę relacji, ale jej bezsprzecznie opisowy charakter wpływa na oporność samego śledztwa. Powiązanie dwóch odległych spraw niewątpliwie intryguje i zaciekawiony odbiorca stale przeszukuje krąg własnych wątpliwości, ale autorka wyjątkowo mozolnie prowadzi ścieżkę fabularną. Brak nowych faktów zmusza bowiem śledczych do wielokrotnego wałkowania znanych już elementów, a to staje się delikatnym pretekstem do poczucia znużenia. 

Dwójka śledczych nieśpiesznie sprawdza wszystkie możliwości i pieczołowicie obala każdą z błędnych teorii. Obydwoje są w tym naprawdę dobrzy, co potwierdza poziom ich wzajemnych dyskusji oraz logiczne wnioski, do których razem dochodzą. Rob wykorzystuje nową tożsamość do prywatnego śledztwa, czym dosłownie przytapia własne życie w kłamstwie, ale zauważalną umiejętność zwodzenia wykorzystuje także w prowadzonych sprawach. Czytelnik z podziwem przypatruje się obrazowym dochodzeniom, które zdają się tworzyć najmocniejszy punkt linii fabularnej. Sceny przesłuchań są czystym uosobieniem kłamstwa i stanowią mistrzowską grą dwójki śledczych, która przechodzi rozplanowaną drogę od grzecznych pytań, poprzez słowne ataki, a na fizycznym zastraszaniu kończąc. Perfekcyjnie przećwiczony spektakl rozmowy ze świadkiem podkreśla niesamowitą symbiozę dwójki śledczych i utwierdza odbiorcę w przekonaniu, że są to ludzie, którzy błyskotliwym kłamstwem walczą o sprawiedliwość. Tana French neutralizuje zauważalny ciężar dochodzenia poprzez bogaty opis przyjacielskiej relacji obydwojga partnerów. Wieczorne spotkania, wypełnione po brzegi rozmowami przy winie, idealnie równoważą trud śledztwa, a towarzyszący im luz pomaga w stałym poszerzaniu horyzontu kryminalnych możliwości. 

Partnerska relacja bohaterów oraz nietypowy sposób narracji potwierdzają, że autorka z zamysłem podchodzi do budowy własnej powieści, ale wymagający czytelnik może mieć drobne wątpliwości do opisu wspomnień, na których częściowo opiera się śledztwo. Trudno bowiem uwierzyć, że bohater po upływie dwudziestu lat przypomina sobie kluczowe wydarzenia. Fragmenty te zdają się być mało autentyczne, ale ich plastyczna treść stanowi intrygującą kombinację z bieżącą sprawą. 

Celowe połączenie odległych w czasie spraw wprowadza delikatny nieład i wyrabia szereg wątpliwości, dzięki czemu niełatwo jest znaleźć właściwy tor rozważań. Tana French bezbłędnie operuje też zaproponowaną narracją i sprawia, że czytelnik z podziwem obserwuje kłamstwa, na jakich często opierają się działania śledczych. „Zdążyć przed zmrokiem” jest lekturą o charakterze opisowym, niewątpliwie działającym na wyobraźnię, a jej największym atutem okazuje się jawna prezentacja efektów świadomej nieszczerości. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros.

http://www.wydawnictwoalbatros.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP