Niegrzeczne Książki
Niegrzeczne Książki
„KRÓLESTWO SŁODYCZY I ROZKOSZY” – REBECCA F. KENNEY | Soczysta rekonstrukcja „Dziadka do orzechów”

„KRÓLESTWO SŁODYCZY I ROZKOSZY” – REBECCA F. KENNEY | Soczysta rekonstrukcja „Dziadka do orzechów”

Baśniowa okładka i cukierkowy tytuł okazują się nadzwyczaj zagubną podpowiedzią – sugerują bowiem czarującą podróż po odmętach nieznanego miejsca, po niebiańskich scenach i równie ambrozyjskich aktach namiętności, ale nic bardziej pozornego. Królestwo słodyczy i rozkoszy rzeczywiście fascynuje barwnym charakterem naruszonych zdarzeń, ale jednocześnie regularnie pobudza gesty jawnej niepewności. Rebecca F. Kenney plastycznie tworzy własną i bezsprzecznie lubieżną wizję Dziadka do orzechów, zapomina jednak o zbudowaniu potrzebnej głębi emocjonalnej.

Z pewnością nie ma tu przestrzeni na fabularne przestoje – autorka dynamicznie skrada uwagę czytelnika, pozwalając mu naprzemiennie mierzyć się ze słowami dwóch kobiecych narracji. Każda z sióstr wyróżnia się inną osobowością, każda samodzielnie utrwala priorytety, każda staje się tu niejako zaskoczeniem dla samej siebie. Niepokój towarzyszący przeprowadzce w dziwne korytarze wujecznego domostwa okazuje się nieprzypadkowy – staje się zapowiedzią szalonego i jednocześnie odrażającego spektaklu. Przerost scen erotycznych to jedno, natomiast ich brzydki, wręcz wulgarny zapis to drugie – za dużo, za często, zbyt dosadnie i zbyt natarczywie. To niepodważalna szkoda dla samej fabuły, która w nadmiarze fizyczności oraz w braku pożądanej zmysłowości, niejednokrotnie traci wyrazistość, staje się takim przewodnikiem po mniej lub bardziej intymnych udziwnieniach, zauważalnie oddalając wzrok od zniewalającej adaptacji magicznego świata. A ten przecież olśniewa, zachwyca, przyciąga nienasycone oko – w mojej opinii okazuje się najmocniejszym atrybutem powieści, dostrzegalnie wypełnia zaułki pochłoniętej wyobraźni, ewidentnie chce być jej optyczną częścią. Gdyby szala zdarzeń przechylona została bardziej w stronę podjętego przez bohaterów wyzwania, a tempo nieco by zwolniło, odbiorca mógłby czasowo odkleić myśli od nieustającej rozwiązłości i nacieszyć się zarówno zdumiewającą scenerią, jak również niebezpieczną przygodą.

Historia przesycona sceniczną cielesnością – szalona i nieobliczalna w aranżacji stłoczonych fabularnie zbliżeń, jednocześnie fascynująca i nieoczywista w kreacji magicznej krainy. Królestwo słodyczy i rozkoszy to soczysta rekonstrukcja Dziadka do orzechów – wizualnie baśniowa i przyciągająca wzrok, narracyjnie nieprzeciętna, a jednak odczuwalnie zbyt dynamiczna i zbyt ekspansywna, niepotrzebnie skondensowana na fizykalności, tym samym pozbawiana eterycznych rytuałach miłości oraz pożądanej emocjonalności. Rebecca F. Kenney narusza zmysły w sposób ekstremalny – nie daje wytchnienia, intencjonalnie każe błądzić w oparach donośnych i nieokiełznanych doznań. 
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„THY KINGDOM COME” – MONICA JAMES | Tu niebezpieczeństwo czai się w każdej twarzy…

„THY KINGDOM COME” – MONICA JAMES | Tu niebezpieczeństwo czai się w każdej twarzy…

Ta historia niezaprzeczalnie ma swój mroczny charakter. Narzucony okrutnością przeżytej traumy, boleśnie wrzynający się w nozdrza, w każdej scenie zagadkowy i nieobliczalny. Monica James śmiało wdziera się w ciemność ludzkich przywar, przeciera korytarze niebezpiecznych myśli, zagnieżdża się w potrzebie zemsty, nie szczędzi bohaterom trudnych epizodów. Thy Kingdom Come to nasączony niepewnością dark romance – zatrważający w przebiegu obranej intrygi, jednocześnie porywający w odczuwalnie zażartej namiętności.

Tu nie ma przestrzeni na delikatność romantycznych gestów, w zamian wyczuwa się furię dzikiej wewnętrznej zaciekłości. Rozdzierający serce prolog okazuje się brutalnym fundamentem – makabryczną zagadką, usilnie domagającą się właściwych odpowiedzi. Twarz mężczyzny na okładce nieprzypadkowo spowita zostaje diaboliczną bielą – to atrybut przeżytej opresji, to usilne pragnienie zemsty, to zwiastun fanatyzmu w drodze do zdefiniowania prawdy. Przerażające sekrety rodzinne, gangsterska bezduszność, radykalne konflikty religijne – ryzyko niewątpliwie staje się tu dominantą, wymagając nie tylko ostrożności, ale też dokładnej analizy poszczególnych scen. Naprzemienna narracja pierwszoosobowa pozwala barwnie wypełnić otchłań wyobraźni, pozwala też umyślnie bawić się ludzkim zaufaniem – tylko tak można zdefiniować intencje kuszącej nieznajomej. Poppy to postać niewątpliwie pokerowa – enigmatyczna, odważna i nieustępliwa, nieoczekiwanie staje się zatem największą fabularną zagadką. Punky zauważalnie otwiera więcej kart, filmowo przywołuje szczegóły wstrząsających doświadczeń, nie kryje się z potrzebą wendety, okazuje się niepobłażliwym drapieżnikiem. Relacja tych dwojga zaskakuje obie strony, ożywia obumarłe zmysły, nabiera dynamiki i rozgrzewa wygłodzone ciała – staje się spektaklem pełnym ognistej pikanterii.

Mroczna, szalona i niepokojąca, jednocześnie intensywna w żarliwości scenicznej intymności. The Kingdom Come to dark romance paraliżujący zmysły, obezwładniający także zamroczoną wyobraźnię. Monica James świadomie omija uczuciowe subtelności, w zamian zakorzenia się w cieniu obsesyjnych skłonności człowieka, w afekcie rodzinnej tajemnicy, w mafijnych powiązaniach i mściwości religijnych rodów, w intrygujących kłamstwach i w duszonym latami pragnieniu zemsty. Tu niebezpieczeństwo czai się w każdej twarzy, a z uśpienia budzą się niezaspokojone żądze. Aż strach pomyśleć, jakich wrażeń może dostarczyć kolejny zagadkowy tom…
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„BLACK DROP” – ADA TULIŃSKA | Romans naznaczony ciemnością nieśmiertelnego charakteru.

„BLACK DROP” – ADA TULIŃSKA | Romans naznaczony ciemnością nieśmiertelnego charakteru.

Powieść przesycona wewnętrznymi żądzami. Stonowana w treści zdarzeń, esencjonalna, momentami też przewidywalna, a jednak zagadkowa i z pewnością barwnie wypełniająca korytarze wyobraźni. Black Drop uzależnia nutą emocjonalnej niepewności, domaga się też cierpliwości, z pewnością pobudza zmysły i przywołuje oczywiste skojarzenia, nieuchronnie staje się pożywką dla dorosłego czytelnika. Ada Tulińska ponownie tworzy mroczną duszę, aby w jej pragnieniach zanurzyć nutę gorącej namiętności.

Fabularnie nie ma tu miejsca na nieobliczalne zwroty akcji, autorka zauważalnie skupia się na stopniowym odkrywaniu nieludzkich skłonności Victora, wkrada się w zniewolone żarliwością przemyślenia, żongluje jego apetytem, wielokrotnie wystawia na uczuciową próbę. Wszystko w oparach naprzemiennej narracji pierwszoosobowej – zatopionej w nieśmiertelności istniejącego dwieście lat wampira, równolegle zanurzonej w umyśle młodej kobiecości. Judith to kreacja wrażeniowo niewyróżniająca się, skromna dusza w ścianach prestiżowej uczelni, nieco rozmarzona i mocno romantyczna, z pewnością przyciągająca nieprzyjemne epizody. To właśnie pewna kłopotliwa sytuacja okazuje się zalążkiem pasjonującej znajomości – nasączonej chwiejnością obu charakterów, z pewnością empirycznej i alarmującej, ale też wyzwalającej nieznajome instynkty, mrocznej, pikantnej i niegrzecznej. Tu pożądanie wzrasta z każdą odwiedzaną stroną, zdaje się być jednoznaczne i porywające, a jednak regularnie narzuca wycofanie, budzi wątpliwości, staje się kością wewnętrznej niezgody. Bo przecież on z trudem utrzymuje się w ryzach życiodajnego łaknienia, ona z przerażeniem wkrada się w przestrzeń jego nadrealności. I chociaż akcja nie mknie tu możę jak szalona, zdaje się wręcz wizualnie stonowana, w ostatnich aktach zjawiskowo poszerza pole czytelniczej ekscytacji.

Mroczny, tajemniczy, odurzający – romans naznaczony ciemnością nieśmiertelnego charakteru. Black Drop to historia przeszyta gotyckim klimatem motywu dark akademia, upojona żarliwością i nienasyceniem nieznajomego wampira. Ada Tulińska tworzy powieść częściowo przygniecioną w emocjonalnej głębi, fabularnie wyciszoną i zauważalnie naznaczoną impulsem przewidywalności, jednocześnie każe dyskretnie przedzierać się przez otchłań obsesyjnie spisanego głodu, pozwala doświadczać łapczywych skłonności i grzesznie naruszać spojrzenia rozbudzonej wyobraźni. Tu ogień przychodzi z czasem, pochłaniając zapatrzone zmysły.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„VICIOUS QUEEN” – C. LYMARI, BECCA STEELE | Historia w każdej stronie niebezpieczna, dzika i mocno obsesyjna.

„VICIOUS QUEEN” – C. LYMARI, BECCA STEELE | Historia w każdej stronie niebezpieczna, dzika i mocno obsesyjna.

Boneyard Kings niezaprzeczalnie domaga się dystansu. Wymaga otwartości na niemoralne zachowania, może nawet znieczulicy wobec dosadności opisanych scen. Nie każdy bowiem zachłyśnie się nadzwyczaj lubieżnym przedstawieniem, nie każdy poczuje chęć poznania całej serii. C. Lymari i Becca Steele nie gaszą jednak swoich bohaterów, w Vicious Queen pozwalają im na znacznie więcej niż miało to miejsce w Merciless Kings, można wręcz odnieść wrażenie, że próbują uruchomić choleryczność najbardziej perwersyjnych myśli.

Oczy wyobraźni widzą tu przede wszystkim mocne epizody erotyczne – prowokacyjne, spazmatyczne, wieloosobowe. W tym spektaklu rządzą trzy bezwzględne męskie charaktery – Królowie Cmentarzyska, brutalni i nieprzejednani w drastycznej codzienności, jednocześnie nienasyceni w obliczu tej konkretnej kobiecości. Kreacja Everly umyka ramom nieśmiałości, okazuje się porównywalnie głodna i nieokiełznana, ewidentnie pobudzona do odważnej ekspozycji własnej zniewolonej roli. A wszystko zawieszone w oknie tajemniczej intrygi – mrocznej, pokerowej i niepokojącej, fabularnie upominającej się o nieprzerwaną próbę ostrożności. W emocjach wyczuwa się nerwowe napięcie i przeszywającą niepewność, w sercach natomiast nieustannie gra wzajemna ekscytacja, zaakcentowana optycznie za pomocą przyjętej przez autorki naprzemiennej narracji pierwszoosobowej. Pożądanie bezsprzecznie wypełnia pierwszy plan, ale ten tom to także śladowa nadzieja na początek duszonej zmyślnie namiętności – między zwałami mściwych i konfrontacyjnych chwil, zaszyte zostają głosy maskowanej latami wrażliwości.

Historia w każdej stronie niebezpieczna, dzika i mocno obsesyjna. Tu nie ma przestrzeni na subtelność romantycznych słów, w zamian następuje eksploracja brudnego i z pewnością nieobliczalnego pożądania. To niepokojąco mroczna powieść, nasączona brawurą i złowieszczą tajemnicą, rzęsista w przekroju zainscenizowanej intrygi, jednocześnie kontrowersyjna w portrecie fizycznej intymności. C. Lymari i Becca Steele nie przycinają konwulsyjnych żądz swoich drapieżnych bohaterów, świadomie balansują na granicy wyuzdania, proponują seans niełatwy do wizualnego ujarzmienia. W mojej opinii szkoda, że ta niespożyta w ekscesach seria, nie zamyka się w samodzielnym tomie.
_____ 
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„MERCILESS KINGS” – C. LYMARI, BECCA STEELE | Przeszyta cieniami ludzkiej nienawiści, brudna i uzależniająca

„MERCILESS KINGS” – C. LYMARI, BECCA STEELE | Przeszyta cieniami ludzkiej nienawiści, brudna i uzależniająca

Zemsta może okazać się słodka, ale najczęściej przybiera bardziej nieoczywisty smak. Przesiąknięta goryczą nieprzyjemnych wspomnień, długo wyczekana i mocno sugestywna w zamierzonej euforii przeżywanych doznań. Niewątpliwie dostarcza silnych wrażeń, może nawet afektu nieobliczalnych scen – dokładnie tak, jak w powieści Merciless Kings, rozpoczynającej wizualnie niegrzeczną serię Boneyard Kings. C. Lymari i Becca Steele nie pozwalają zmysłom odpoczywać – świadomie wkradają się do wyobraźni, aby wypełnić ją fabularnym mrokiem.

Tu nieprzerwanie wyczuwa się atmosferę zła – narzuconą surowymi zdarzeniami przeszłości, niepokojącą, dopieszczoną wyraźnie aromatem męskiej nienawiści. Na tym konkretnym złomowisku nie ma miejsca na uczuciowe subtelności – tu ewidentnie panują oni: Saint Devin, Mateo Soto i Callum Connelly. Trzech skrajnie niebezpiecznych mężczyzn – osławionych na szkolnych korytarzach, zuchwałych, perwersyjnych i nieprzewidywalnych. Przy tak silnych charakterach zdarzyć może się wszystko, a dzieje się jeszcze więcej – na kampusie zjawia się bowiem ona. Everly Walker to kreacja naznaczona bolesną stratą, zduszona emocjonalną niepewnością, a jednak dziwnie ośmielona w eksploracji mocno wyeksponowanej tu intymności. Bo chociaż nurza się w zrozumiałym przerażeniu, jednocześnie nie potrafi obezwładnić własnych żądz – w obliczu ich wyuzdanej dominacji, staje się wręcz grzeszna, upadła, nałogowo wręcz współzależna. Sceny bliskości przeznaczone zostają jedynie dla dorosłego oka – w odczuciu niezwykle dosadne, fotograficzne, nastawione na zamierzoną obsceniczność. Każdy z Królów Cmentarzyska interpretuje bezwzględność na swój osobliwy sposób, każdy ocieka zawiesistą tajemnicą oraz splotem niedopowiedzianych słów, każdy domaga się odsłonięcia przybranej maski. Ta intryga to znacznie dłuższa i zapewne pełnometrażowa gra, dla której ten tytuł to jedynie niesiona nikczemnością rozgrzewka – nieoczekiwanie doprawiona motywem labiryntu, jak również elementami czarnej grozy.

Nieobliczalna definicja zemsty – przeszyta cieniami ludzkiej nienawiści, brudna i uzależniająca. Tu nie ma przestrzeni na zmysłową delikatność, w zamian wyczuwa się demoniczną aurę strachu, nasączoną zmyślnie fetorem nieujarzmionej przeszłości. Każdy z Królów Cmentarzyska domaga się gaszenia fizycznego żaru, każdy rozkoszuje się atutami braterskiej władzy. Merciless Kings to wstęp do mocno ekscytującej serii – fasada intrygującej otchłani intensywnych doznań. To powieść intencjonalnie zanurzona w tajemnicach trzech męskich lubieżności, jednocześnie w sercu enigmatycznej kobiecej uległości – te karty dopiero zostaną odkryte.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„ŚCIGAJĄC MOTYLE” – MONICA JAMES | Fascynująca podróż do serca szokujących doznań!

„ŚCIGAJĄC MOTYLE” – MONICA JAMES | Fascynująca podróż do serca szokujących doznań!

Życie to kalejdoskop wrażeń. Nawet najbardziej harmonijna codzienność może nieoczekiwanie zmienić swój przyjemny wizerunek. Czasami wystarczy jedna krótka chwila, aby w progu wymarzonej słodyczy dnia, zawitała przeszywająca gorycz. Monica James buduje właśnie taki scenariusz – mocno niepokojący i mało przewidywalny, nasączony boleśnie wrzynającym się smutkiem, ale też optycznie wyzwalaną potrzebą namiętności. Ścigając motyle to powieść wyjątkowa – piękna, poruszająca, niespodziewana.

Pierwsze wrażenie zdaje się być nadzwyczaj romantyczne. Bo przecież Victoria ma nie tylko świetną pracę i cudownych przyjaciół, ale też ukochanego, który właśnie chce zadać to jedno, najważniejsze pytanie. Na tym kończy się rozkoszna atmosfera, a wymarzone oświadczyny zostają brutalnie odarte z nieskazitelnego wdzięku – dla głównej bohaterki stają się wręcz przeżyciem wstrząsającym i mocno traumatycznym. Koszmarny napad, niezrozumienie, pomoc tajemniczego nieznajomego – tak rodzi się niepokojąca aura, tak tworzy się niepewność zdarzeń, tak klaruje się także rozdzierająca potrzeba egzystencjalnej zmiany. Wizualnie czytelnik przenosi się zatem do małego miasteczka, spaceruje brzegiem jeziora, podziwia malowniczy krajobraz, nieuchronnie wyczuwa też mocno hermetyczny klimat uroczo zarysowanej przestrzeni scenicznej. I podążając w ślad za przejmującą kobiecą narracją, wkrada się w coraz bardziej alarmujące przemyślenia. Ten spektakl ma wyjątkowo grząski grunt – zmyślnie domaga się bacznej obserwacji, wzmożonej czujności, pewnego dystansu do świeżo poznanego otoczenia. Tu pojawia się także przyjaźnie nastawiony sąsiad – mężczyzna nieziemsko przystojny i pociągający, w narzuconej bliskości wręcz perfekcyjny, a jednak w swych zamiarach niezdefiniowany, fabularnie owiany niedopowiedzianą sławą. Ta kreacja okazuje się najbardziej zagadkowa – bezsprzecznie nadaje powieści brawurowego charakteru, ale przede wszystkim narusza intymność, uruchamia bodźce, pozwala chłonąć niezapomniane chwile.

Fascynująca podróż do serca szokujących doznań! Monica James zmyślnie przedziera się przez odczuwalnie romantyczne uniesienia, aby w ich małomiasteczkowych gestach, zbudować aurę wiodącej niepewności. Jeden absolutnie pokerowy plot twist i charakter tej powieści doszczętnie zmienia swój zmysłowy wizerunek. Ścigając motyle to rozkosz zamknięta w ogniwach ludzkiego zagubienia – historia nieobliczalna, zuchwała i niepokojąca, jednocześnie malownicza i z pewnością nieprzeciętna. Przekraczając ten fabularny próg, trzeba być gotowym na emocjonujący pokaz własnego zdumienia.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„TEN DRUGI” – KAMILA MIKOŁAJCZYK | Szaleństwo uczuciowych wątpliwości!

„TEN DRUGI” – KAMILA MIKOŁAJCZYK | Szaleństwo uczuciowych wątpliwości!

Jedna noc może zmienić wszystko. Nawet ta w zamiarze jednostkowa, wręcz incydentalna i świadomie nasączona spontaniczną namiętnością. Nie zawsze łatwo pozbyć się osobliwych wspomnień – szczególnie tych najbardziej euforycznych i w przebiegu nieprzeciętnych, tym bardziej jeżeli same usilnie próbują o sobie przypomnieć. Dokładnie taki scenariusz buduje Kamila Mikołajczyk w nieco szalonej, a przede wszystkim mocno absorbującej powieści Ten drugi.

Tu od początku wyczuwa się iskrę kobiecego żywiołu – wszystko za sprawą spełnionego marzenia oraz nadzwyczaj charakternej narracji pierwszoosobowej. Aria ma swoje zdanie i ma odczuwalnie silny temperament, potrafi ostro dyskutować i zaciekle bronić własnych racji – w oczach czytelnika mimowolnie staje się zatem kreacją niezwykle intrygującą. Fabularnie autorka obiera szlak kilku popularnych motywów romantycznych, tworzy tym samym nie tylko emocjonujący trójkąt miłosny, ale też trudną do poskromienia relację hate-love oraz fragmenty zakazanego uczucia. Tu nieustannie kumuluje się napięcie, kształtuje się niepewność i szerzą się zrozumiałe wątpliwości – serce zdaje się tu nieprzerwanie szukać właściwych odpowiedzi. Bo przecież jeden mężczyzna to definicja szczerej namiętności, drugi natomiast wizja poważnego związku. Każdy z nich wyróżnia się niepowtarzalnością, każdy ocieka zmysłową pikanterią, oczywistym bogactwem i skrywaną głęboko wrażliwością, nawet jeżeli skażoną zadziornie panoszącym się brudem wypowiadanych regularnie złośliwości. Tu nie ma miejsca na delikatne decyzje, a przekrój zdarzeń utrwala nieokiełznany charakter obranych scen życia. Zakończenie szokuje i sugestywnie łamie serce, ewidentnie domaga się kolejnej części.

Szaleństwo uczuciowych wątpliwości! Powieść nadzwyczaj soczysta w fabularnej zażartości, jednocześnie temperamentna, rozbrajająca i nieoczywista, napełniona świadomie gwarem naturalnej niepewności. Ten drugi to historia osadzona wyraźnie w zajmującym motywie trójkąta miłosnego, pełna uszczypliwych scen i gestów gaszonej prowokacją nienawiści, to także fascynujący pokaz zakazanej namiętności. Kamila Mikołajczyk intencjonalnie narusza przestrzeń kobiecej wrażliwości, tym samym zniewala zmysły i pobudza wyobraźnię, finalnie pozostawia wyśmienite wrażenia oraz trudne do ujarzmienia łzy.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„REKOMPENSATA” – ANGELIKA WASZKIEWICZ | Tu nie ma przestrzeni na uczuciową delikatność!

„REKOMPENSATA” – ANGELIKA WASZKIEWICZ | Tu nie ma przestrzeni na uczuciową delikatność!

Mafijna rzeczywistość zawsze rządzi się swoimi prawami. Bezwzględność charakterów, czysto honorowe zagrania i nieustanna pogoń za mrocznym wizerunkiem władzy – to właśnie te cechy podsuwa wyobraźnia w obliczu myśli o gangsterskiej codzienności. I to w tak bezdusznym świecie, osadzona zostaje debiutancka powieść Angeliki Waszkiewicz. Rekompensata to romans w każdej stronie niebezpieczny, szalony i przerażający, ale też pełen zmysłowej pikanterii.

Tu od początku łatwo zdefiniować bezduszność mafijnego świata. Bo przecież pojawia się paniczny strach i pojawia się bezradność – tak nieoczekiwane w oczach przyszłej panny młodej. A jednak coś wyraźnie nie pozwala powiedzieć magicznego „tak”. Intuicja narzuca ucieczkę – zaaranżowaną niecodziennym gestem, dopełnioną przebiegłością osobliwej przysługi, wyzwalającą z objęć prawdziwego zła. Właśnie tak Amelia trafia w sam środek mafijnego piekła – przybierając rolę przyjaciółki na jej własnym ślubie. Tak zainaugurowana zostaje ścieżka fabularna – naznaczona motywem wymuszonego niechybnie małżeństwa, odczuwalnie niepokojąca i nieokiełznana, pełna aktów niesprawiedliwości oraz wykrzyczanych słów bezsilnego potępienia. Wszystko w scenerii dostrzegalnie malowniczej, otulonej włoskim krajobrazem i murami zabytkowego kościoła, a jednak nasączonej boleśnie wrzynającą się bezbronnością głównej bohaterki. I chociaż w jej postawie wyczuwa się szczerą determinację, z czasem utrwalają się także objawy syndromu sztokholmskiego. Enzo to bez wątpienia przystojny mężczyzna – nasycony chłodną brutalnością i pewną surowością działań, jednocześnie dotknięty traumą, gdzieś wewnątrz z pewnością zraniony. Między tą dwójką nie ma miejsca na uczuciowy lukier – wykreowana namiętność zdaje się być wręcz despotyczna i nieprzejednana, a jednak porywająca, upojna i nienasycona. Niektóre epizody zmyślnie utrwalają męską wyniosłość oraz pogardliwą nonszalancję – to zapewne akcenty nieprzyjemne dla czytelniczego oka, ale bez dwóch zdań wiarygodnie obrazują nabyte dziedzicznie zachowania ważnych członków mafii. Finał dla wielu okaże się mocno zaskakujący – dla mnie to potwierdzenie domysłów, które przyczaiły się szeptem w trakcie lektury.

Tu nie ma przestrzeni na uczuciową delikatność! Rekompensata to niewątpliwie soczysty i fascynujący, ale też mocno brawurowy i z pewnością nieobliczalny romans mafijny – naładowany gangsterską brutalnością, fabularnie zuchwały i nieokiełznany, w emocjach porywisty, szalony i odurzający. Angelika Waszkiewicz ze śmiałością wdziera się w ten niebezpieczny świat, narusza też dwa ekscytujące motywy literackie: enemies to lovers oraz spontanicznie aranżowane małżeństwo – to w nich zaszyta zostaje kobieca złość, to w nich osadzona zostaje dzika namiętność, to w nich czai się wyrafinowana męska przebiegłość.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„WŁADCA SOLI I KOŚCI” – KERI LAKE | Zagnieżdżona w bliznach wstrząsającej przeszłości.

„WŁADCA SOLI I KOŚCI” – KERI LAKE | Zagnieżdżona w bliznach wstrząsającej przeszłości.

Niełatwo napełnić grozą miejsce stworzone głosem wyobraźni. Trzeba przecież stworzyć przestrzeń odczuwalnie mroczną i enigmatyczną – z pewnością nieprzeciętną dla oka, zapisaną nie tyle w posępności nieklarownej nocy, co raczej w ciemnej otchłani ludzkiego charakteru. Keri Lake przedziera się słowami właśnie przez mury takiej rezydencji – nasyconej sekretną przeszłością, bólem i przeszywającą niepewnością zdarzeń. Władca soli i kości to romans nieobliczalny – w każdej stronie niebezpieczny i zatrważający, jednocześnie wyrafinowany i absorbujący.

Wystarczy przekroczyć próg tej zabytkowej posiadłości, aby poczuć zaduch panoszącego się strachu. Osadzona w małej rybackiej miejscowości, nasączona tragedią, smutkiem i ponurą sławą, wypełniona gotycką duszą, mroczna i niepokojąca. Obciążona klątwą poszczególnych mieszkańców. W oczach czytelnika sportretowana zaskakująco wiarygodnie. Bo przecież tu nieustannie wyczuwa się woń ludzkiego przerażenia – alarmującą, gorzką i przytłaczającą. To właśnie tam zanurzona zostaje historia dwojga poharatanych życiem bohaterów. Lucian Blackthorn przeraża pewną niedostępnością – zdaje się wyobcowany, samotny i jakby niedopowiedziany, choć jego przejmująca narracja, pozwala detalicznie wgryźć się nie tylko w bieżące wydarzenia, ale też w głąb paskudnej przeszłości. To mężczyzna budzący postrach, oskarżany jawnie o zamordowanie syna, wrażeniowo bezwzględny i mocno ofensywny, nieprzypadkowo nazywany Diabłem z Bonesalt. Naznaczony bliznami. To niespodziewana znajomość z nową opiekunką cierpiącej na demencję matki, zakorzenia w nim potrzebę otwarcia się na własne traumy – ten człowiek trzyma w sobie tajemnice napawające trwogą, z czasem odkrywa je dosłownie jedna po drugiej, przywołując sceny rozdzierającego bólu i tym samym wzniecając autentyczny popłoch. W gąszczu zaczepionych retrospekcji ewidentnie nie ma miejsca na delikatność – tu cierpienie zdaje się przybierać upiorne definicje. Kreacja Isadory Quinn zdaje się być równie poraniona – upokarzana i sponiewierana, dostrzegalnie złakniona normalności, w kontakcie charakterna i przyjemnie wyszczekana. Ma niesamowity dar – nie znając nut, potrafi odtworzyć muzykę jedynie na podstawie własnego słuchu. Ta relacja szybko staje się czymś więcej niż mroczną namiętnością – okazuje się więzią obezwładniającą, w przybliżonych scenach bliskości uzależniającą, intensywną i bardzo obrazową.

Fascynująca, wyrafinowana i nieobliczalna – sercem pogrążona w zawiesistym amoku dzikich żądz, fabułą natomiast zagnieżdżona w bliznach traumatycznej przeszłości. Tu pożądanie miesza się z fetorem jawnego przerażenia, zniewalając wyobraźnię i elektryzując zaangażowane zmysły czytelnika. Keri Lake umyślnie wdziera się w przestrzeń rozdzierającej samotności, otwiera dawne rany i rozbudza tajemnice, przywołuje też sceny niewyobrażalnego bólu – buduje tym samym powieść nieokiełznaną i wstrząsającą zarazem. Przeznaczoną jedynie dla dorosłego oka. Władca soli i kości to historia bezwzględnie mroczna i skondensowana, aurą osadzona złowieszczo w niepokojących korytarzach starej gotyckiej posiadłości.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„DARK” – ADA TULIŃSKA | Niespodziewany wymiar fabularnych doznań!

„DARK” – ADA TULIŃSKA | Niespodziewany wymiar fabularnych doznań!

Zaszyta mrokiem noc często wdziera się do wrażliwości, osaczając zmysły i panicznie przywołując lęki, ale jednocześnie staje się oknem na alarmujące szepty skrywanych głęboko instynktów. Ożywia tym samym najczarniejsze żądze i pozwala im szumieć w przenikliwych wizjach nienasyconej stale wyobraźni. Ada Tulińska kształtuje właśnie takie przedstawienie – przerażające i scenicznie mocno niebezpieczne, a jednak przykuwające wzrok, intrygujące i zmysłowe. Dark to powieść intencjonalnie odarta z romantycznej słodyczy – w odczuciu nadzwyczaj enigmatyczna i nieobliczalna.

Tu od początku wyczuwa się zawiesisty, wręcz jawnie niepokojący klimat – bo przecież ta kobieta wdziera się umysłem tam, gdzie czyha jedynie podstępne zło. Kreacja tej bohaterki bezsprzecznie rodzi największe kontrowersje – brnąc spojrzeniem mrocznych pragnień, Skyler zamyka bowiem oczy na własne bezpieczeństwo i tym samym staje się zakładniczką jego niezaspokojonych gestów. Poznany w sieci mężczyzna agresywnie wkrada się w jej wygłodniałe myśli, szantażując ją i rozgrzewając jednocześnie. Tu trzeba mieć nie tylko dystans do intensywnych scen erotycznych, ale przede wszystkim być gotowym na romantyzowanie działań niewłaściwych, z pewnością podejrzanych lub wręcz zagrażających życiu. Jayden to perfekcyjnie przygotowany i niezaprzeczalnie wyrafinowany obserwator – to nieprzeciętny stalker, zanurzony zmyślnie w żarze własnej przebiegłości, niewątpliwie pociągający i mocno konsekwentny, z każdym naruszonym epizodem coraz bardziej prowokacyjny i chętniej obnażający szczeliny własnej zachłanności. To historia jedynie dla dorosłych i świadomych odbiorców – ku temu nie ma najmniejszych wątpliwości. Tu rozkoszny romans nie istnieje w fabularnej codzienności, dla czytelnika spektakl ten staje się raczej thrillerem z prawdziwego zdarzenia – gęstym, nieprzewidywalnym, pełnym szalonego napięcia. Sceny fizycznej bliskości zniewalają nieoczekiwaną namiętnością, opisane barwnie, niemal filmowo, bezsprzecznie podsuwają obrazowe i mocno upojne fotografie.

Dark to zupełnie niespodziewany wymiar fabularnych doznań – to historia w każdej stronie mroczna, niebezpieczna i alarmująca, odważnie wypełniona głębią drapieżnego w kadrach pożądania. Ada Tulińska śmiało wdziera się w ciemną otchłań uzależniających wyobrażeń, angażując zmysły i otwarcie domagając się dystansu do obsesyjnych i z pewnością nierozważnych zachowań głównej bohaterki. To powieść naznaczona brudem przebiegłego w swym wyrachowaniu stalkingu – mocno tajemnicza i fascynująca, nieokiełznana także w aktach przybliżonej wizualnie namiętności. Tu napięcie staje się paraliżującym towarzyszem.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„KTOŚ TU BYŁ PRZED TOBĄ” – NATALIA BROŻEK | Nadzwyczaj angażująca, zmysłowa i charyzmatyczna!

„KTOŚ TU BYŁ PRZED TOBĄ” – NATALIA BROŻEK | Nadzwyczaj angażująca, zmysłowa i charyzmatyczna!

Ten jeden romantyczny moment – upragniony i wyczekiwany, naznaczony nie tylko cichymi potrzebami serca, ale też zaufaniem oraz pewnością wyrażanej deklaracji. Bo przecież oświadczyny często przodują w otchłani zakochanej kobiecości, nierzadko otulone piękną malowniczą scenerią, stają się jednym z najważniejszych wyobrażeń. I trwają w niej szeptem spragnione, aż raptem dotknie ich rzeczywistość. Czasami jeszcze lepsza niż ta wymarzona w snach, innym razem brzydka i paskudna, namalowana wręcz barwą rozczarowania. I tak właśnie zaczyna się powieść Ktoś tu był przed tobą, w której Natalia Brożek zabiera odbiorcę do tętniącej życiem Hiszpanii.

Tu od początku wyczuwa się uczuciową niepewność. Bo chociaż Sonia fanatycznie wierzy w wizję wakacyjnych zaręczyn, czytelnik z łatwością dostrzega naiwność jej esencjonalnej w odczuciu wyobraźni. Ale nie zostawia jej samej z trudem niechcianych doświadczeń, najpierw towarzyszy kobiecie w przejmującej treści zawodu miłosnego, razem z nią wyklina odrażające i z pewnością niedojrzałe zachowania Krzyśka, następnie subtelnie uśmiecha się na myśl o pewnym Hiszpanie, który nieoczekiwanie pojawia się na jej poharatanej drodze. I nie jest to pierwszy lepszy mężczyzna, a pewien nieziemsko przystojny aktor, pragnący namiętnie ukoić jej wyraźnie zranioną duszę. Tu zmysły szaleją nieustannie, ewidentnie doszukując się wzajemnej satysfakcji. Odbiorca przygląda się tej parze z dużym rozrzewnieniem, ale jednocześnie czuje dziwnie panoszący się wewnątrz niepokój. Ukradkiem zaczyna się tu dziać coś zagadkowego, wrażeniowo wręcz przerażającego – z czasem opowieść zmienia bowiem swój charakter na bardziej kryminalny, może nawet nieobliczalny, przeszywając fabułę tajemniczymi w swym biegu zbrodniami. Tak powstaje zawiła intryga i tak mnożą się wyrafinowane podejrzenia. W tej przestrzeni niechybnie czai się niebezpieczeństwo – to właśnie ten niespodziewanie brudny wydźwięk scenariusza sprawia, że historia tak mocno absorbuje i każe definitywnie zachować czujność. Tu przecież zdarzyć się może dosłownie wszystko.

Nadzwyczaj angażująca, zmysłowa i charyzmatyczna, ale też poruszająca i zaskakująco niebezpieczna – ta historia wypełnia nawet najmniejsze szczeliny wyobraźni. Gorąca Hiszpania, wyśmienite smaki oraz niecodzienna lista wakacyjnych przeżyć – tu gorycz miłości okazuje się oknem na świat znacznie głębszych doznań. Tak budzi się fabularna namiętność, tak utrwala się mroczna odsłona tej powieści. Tu bowiem wzajemna fascynacja przeradza się w coś bardziej bezwzględnego, niż nieokiełznany letni romans. Natalia Brożek umyślnie zderza się z szaleństwem kryminalnych zdarzeń – tym samym buduje intrygę na mocno aktorskim poziomie, odczuwalnie pokerową, zawiesistą i niepokojącą.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„TO ZAWSZE BYŁEŚ TY” – ADA TULIŃSKA | Prawdziwa ekspresja szalonych zmysłów!

„TO ZAWSZE BYŁEŚ TY” – ADA TULIŃSKA | Prawdziwa ekspresja szalonych zmysłów!

Pasja nie zawsze gotowa jest na kompromisy. Szczególnie w tej jednej znamiennej chwili, w której ociera się o smak niepowtarzalnej szansy na prawdziwy medialny sukces. Jawnie dopomina się wtedy o swoje, sukcesywnie wymuszając kolejne poświęcenia. Dokładnie tak można sportretować początki zespołu The Midnight Moon, którego członkowie nieoczekiwanie dotykają swojej szkolnej przeszłości. Powieść To zawsze byłeś ty okazuje się nadzwyczaj przyjemna dla chłonnej wyobraźni, jednocześnie emocjonująca dla złaknionej duszy – Ada Tulińska zaprasza tym samym na spektakl osobliwych wrażeń.

A wszystko w mocno odczuwalnym klimacie małomiasteczkowym, właściwie wiejskim, gdzie perspektywa rychłego zamknięcia szkoły, inicjuje niecodzienne zdarzenia fabularne. Czytelnik przeciera jej ślady oczami dwojga bohaterów, wkradając się naprzemiennie w narrację nauczycielki języka polskiego oraz jednego z członków wspomnianego zespołu muzycznego. Weronika sprawia początkowo wrażenie dziwnie pogodzonej z własną samotnością, jakby zamkniętej na szczerość swojej sfery uczuciowej, dopiero narzucony kontakt z dawną znajomością, przywołuje niepewność jej struchałego serca. Eryk także domaga się czasu, nie od razu otwiera się na wachlarz własnych potrzeb, choć w jego myślach nieustannie wyczuwa się emocjonalną chwiejność. A przecież nie jest tu jedynym męskim bohaterem – kreacja Adriana okazuje się niezbędna, wręcz determinuje kształt niektórych epizodów, zauważalnie nasączona zostaje śmiałą pikanterią, ale też nietrudnym do wychwycenia egoizmem oraz pewną sceniczną nagannością, która zdaje się szpilą dla tej trzyosobowej relacji. Tu największy sekret zdaje się być przykurzony czasem, powraca jednak niespodziewanie w szaleństwie przypominanych stopniowo wspomnień i zaskakuje swym swoistym charakterem. Nie brakuje tu także wizualizacji intymnych zbliżeń – inscenizacyjnie rozpisanych dość szczegółowo i tym samym mocno obrazowych, ale szczęśliwie nieprzeciągniętych bardzo w czasie i z pewnością odpowiednio rozgrzewających atmosferę.

Niezwykle zabawny, pikantny i charyzmatyczny – ten romans to prawdziwa ekspresja szalonych zmysłów! Ada Tulińska odważnie integruje dwa plastyczne w swej prężności szlaki fabularne: poruszający gatunek New Adult oraz nasączony tajemnicą motyw drugiej szansy. Ta historia to niewątpliwie zbawienny dla oka relaks – otulony muzyczną aurą i fotograficzną w przebiegu namiętnością, muśnięty sielskością oraz żartobliwym wydźwiękiem niektórych scen, jednocześnie wzburzony chwiejnością niepewnego serca oraz dawką przyczajonych w przeszłości wzruszeń. Wyobraźnia działa tu niemal filmowo, podsuwając coraz bardziej porywające kadry.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„ODRODZENIE DZIKICH KWIATÓW” – MICALEA SMELTZER | Fabularnie skażona przygniatającą traumą…

„ODRODZENIE DZIKICH KWIATÓW” – MICALEA SMELTZER | Fabularnie skażona przygniatającą traumą…

Trauma zawsze sieje bezgraniczne spustoszenie. Emocjonalnie często niewidoczna gołym okiem, wdziera się w ludzką duszę i swą charakterną niszczycielską siłą, wyżera ochłapy utartej normalności. Pozostawia jedynie głuchą bezradność, dotkliwie przypominającą się każdego kolejnego dnia. I właśnie tak przejmująca aura panuje na progu powieści Odrodzenie dzikich kwiatów – to powieść jawnie zanurzona w niewyobrażalnym bólu, jednocześnie piękna, zmysłowa i poruszająca.

Micalea Smeltzer ponownie wdziera się w dwie znajome już wrażliwości. Oddając głos swoim bohaterom, pozwala odbiorcy spacerować nie tylko po ich roztrzęsionych myślach, ale także po uczuciach i wciąż tlących się emocjach związanych z fragmentem namiętnej przecież przeszłości. Narracja pierwszoosobowa okazuje się tu strzałem w dziesiątkę – to właśnie w niej czają się demony brutalnej przeszłości, to w niej zaszyte zostają pozornie zapomniane pragnienia. Czytelnik wkrada się w ten przykurzony czasem smutek i przemierzając naprzemiennie dawkowane perspektywy, dostrzega kilka zmian w kreacjach najważniejszych postaci. Bo przecież od Wytrwałości dzikich kwiatów minęło już sześć lat – sześć lat rozłąki wymuszonej nieodwracalną tragedią.

Salem wraca do rodzinnego miasteczka w roli mamy, próbującej zapewnić córeczce cudowne dzieciństwo, jednocześnie kobiety zatroskanej i zauważalnie przygnębionej nieubłaganą ulotnością ludzkiego życia. Powrót dawnego uczucia to dla niej bezsprzecznie miażdżące zaskoczenie, ale też inscenizacyjna szansa na rozjaśnienie zachmurzonego w jej duszy słońca. Postawa Thayera także naznaczona zostaje zmianą – po dawnym gburze nie ma już wizualnego śladu, pozostaje jedynie słodka zadziorność i potrzeba naprawienia niechcianej szkody. Ta relacja zbudowana jest wyraźnie na fundamencie dramatycznych przeciwności losu, a jednak nadal sprawia wrażenie wyjątkowej, upojnej i odważnej. I chociaż w tym spektaklu sceny erotyczne schodzą raczej na drugi plan, każą wręcz na siebie czekać, niewątpliwie stają się euforyczną wisienką na scenicznym torcie. Tym razem autorka stawia na więcej fabularnej słodyczy, ewidentnie chce przygasić dojmującą rozpacz, ale równolegle przedziera się przez mocno wzruszające obszary, żywiąc wyobraźnię nieuleczalną chorobą, stratą, tęsknotą, skrawkami depresji, gdzieś ukradkiem przypominając także naruszone obszerniej w pierwszym tomie motywy przemocy domowej i uzależnienia. Tu miejsce na emocjonalną delikatność, zdaje się zatem świadomie wyważone.

Historia nasączona namiętnością dwóch poharatanych serc – fabularnie skażona przygniatającą traumą, tragedią wręcz niewyobrażalną, a jednak fascynująca, rozkoszna i zmysłowa. Micalea Smeltzer wycisza intymności bohaterów na sześć znamiennych lat, aby ponownie zaaranżować gest odurzających doznań. Odrodzenie dzikich kwiatów niepodważalnie przynosi potrzebne ukojenie – staje się zatem pokazem ekspresyjnej walki o miłość, ale nie zostaje pozbawione scenicznych wzruszeń. Tu łzy żarliwie dopominają się o swoje, utrwalając kruchość życia i jednocześnie eksponując wrażliwość samego czytelnika.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„NIE POZDRAWIAM, ETHAN” – WHITNEY G. | Ta namiętność potrzebuje się fabularnie wyżyć!

„NIE POZDRAWIAM, ETHAN” – WHITNEY G. | Ta namiętność potrzebuje się fabularnie wyżyć!

Miłość uwielbia zapach zgryźliwości. Wielokrotnie zdaje się być wręcz absurdalna lub nieprawdopodobna, rodzi się bowiem w oparach uszczypliwych kłótni, utrwalając tym samym kruchy wizerunek ludzkiej zajadłości. Nic dziwnego, w końcu życie pisze różne scenariusze i tak samo różnie obrazuje piękno najważniejszych uczuć – Nie pozdrawiam, Ethan to fabularna ekspozycja właśnie takich doznań. Tu emocje każą do siebie pisać, mimo iż fizykalnie czyhają dosłownie na wyciągnięcie sąsiedzkiej ręki. Po niesamowitej powieści Twój Carter, Whitney G. otwiera drzwi do drugiego tomu serii Sincerely Yours.

Ten scenariusz można uznać za oczywisty, czytelny i tym samym fabularnie spodziewany, a jednak nie przeszkadza to w delektowaniu się ujmującą relacją głównych bohaterów. Bo przecież to właśnie w długoletniej ironicznej znajomości, zaszyta zostaje nić tej przecudownej opowieści. Tu wszystko zaczyna się bardzo wcześnie, dokładnie w wieku siedmiu lat, gdy pełen entuzjazmu Ethan, ściera się z największym rozczarowaniem swojej małoletniej egzystencji – z nową sąsiadką, kolejną dziewczynką i do tego jeszcze własną rówieśniczką. Tak nawiązuje się zażyłość pełna słodkiego dziecięcego jadu, tak budzi się potrzeba pisemnego kontaktu – wieloletnia wymiana listów to dla wielu niecodzienny, może nawet archaiczny gest, ale nasączona aromatem spisywanych złośliwości, okazuje się atrybutem wyjątkowej więzi, w oczach zainteresowanych nadal niezdefiniowanej, w oczach odbiorcy filuternej i z pewnością przyjacielskiej. On sprawdza się w roli kampusowego samca alfa, Rachel natomiast zdaje się być niezdarna w próbach podejmowanych bliskości. Autorka oddaje tym kreacjom głos, dzięki czemu czytelnik może umiejętnie wkraść się do ich przemyśleń, rozpoznać intencje i nazwać błyskotliwie to, do czego ta dwójka potrzebuje nie tylko zapalczywych wzruszeń, ale też kilku wizualnie żarliwych scen. Tu intymność ukazana jest płomiennie, obrazowo i temperamentnie – wyczuwa się niej iskry prawdziwego pożądania. Ale najważniejsze jest to, co nieuchronnie klaruje się wewnątrz – przyjemne i burzliwe zarazem, niepozbawione także trudniejszych wspomnień.

Ależ ta historia fenomenalnie niesie się po wyobraźni! Przeurocza, soczysta i nadzwyczaj komfortowa – Nie pozdrawiam, Ethan to powieść osadzona zaczepnie w nurcie rozkosznego motywu enemies to lovers, to romans zagnieżdżony subtelnie w scenografii uczelnianych znajomości, w odczuciu czarujący, pikantny i rozbrajający. Ta namiętność potrzebuje się fabularnie wyżyć – musi przepełnić się złośliwościami i nasycić pięknie inscenizowaną nienawiścią, musi wspólnie naszkicować portret własnych nieokiełznanych doznań. Whitney G. wkrada się w zmysły dojrzewających naocznie uczuć, zatapia też żądze w słodyczy upojnych chwil, nie zapomina jednak o gorzkiej stronie ludzkiego życia.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki

„WYTRWAŁOŚĆ DZIKICH KWIATÓW” – MICALEA SMELTZER | Miłość niesiona pokłosiem brutalnych doświadczeń…

„WYTRWAŁOŚĆ DZIKICH KWIATÓW” – MICALEA SMELTZER | Miłość niesiona pokłosiem brutalnych doświadczeń…

Niby miłość nie zna granic, a jednak regularnie posądzona jest o ich metryczne przekraczanie. Nieuchronnie podlega wręcz dyskryminacji, gdy staje się eksponatem znaczącej różnicy wieku – tak niewiele w obliczu szczerych uczuć, tak wiele w oczach zawistnie patrzącego świata. Wytrwałość dzikich kwiatów to nadzwyczaj sensualny przykład takiej relacji – opowieść niesiona goryczą bolesnych doświadczeń, a jednak zanurzona w delikatnej słodyczy bieżących zdarzeń. Tym nieco enigmatycznym tytułem Micalea Smeltzer otwiera dylogię pełną różnorodnych emocji.

Czytelnik wchodzi w ten świat z wykrzywioną świadomością – przekonany jest bowiem o mocno żarliwym i zniewalającym, wręcz czysto erotycznym wydźwięku powieści. W tym nieco kusicielskim wrażeniu mimowolnie klaruje się największe zaskoczenie – historia tej namiętności okazuje się bowiem konstrukcją zbudowaną na fundamencie niewyobrażanych doświadczeń, na obrazie boleśnie wrzynającej się traumy, która nawet doszczętnie skończona, nie pozwala o sobie zapomnieć. Pozostawia jedynie nawracający smutek, notoryczny niepokój i poczucie panoszącej się w przeżyciach niesprawiedliwości, przywołuje także przeszywające niechcianym realizmem koszmary… Tu udręka wizualizuje się z czasem, szukając odpowiedniej sceny i czekając na właściwego powiernika. Tego jedynego, który wraz ze swoją naturalną chęcią wsparcia, okazuje się przełamaniem potrzebnym dla zauważalnie dramatycznego tła. I nieoczekiwanie staje się kimś więcej – zmysłowym obiektem pożądania, przystojnym i pociągającym, choć przecież trzynaście lat starszym i dzierżącym rodzicielską dojrzałość na karku. Różnica wieku w moim odczuciu nie jest kolosalna, a jednak dostrzegalnie dywersyfikuje bohaterów, ukazana zostaje niczym autentyczna pokoleniowa przepaść – tak trudna do zaakceptowania nawet przez główne kreacje. I tym samym okazuje się fabularnie finezyjnym wyzwaniem, zakotwiczonym zuchwale w chmurze coraz bardziej pobudzających epizodów. I w deszczu spraw poruszających najczulsze struny. Brutalnie zagnieżdżona choroba nowotworowa, śmierć, przemoc domowa, krzywda wyrządzana dzieciom – odbiorca przedziera się tu przez bezmiar przygnębiająco drastycznych chwil, szczęśliwie fabularnie wyważonych, co i rusz łapie się na bezradnym ronieniu łzy, szuka też ukojenia w euforycznych wrażeniach, jakich niewątpliwie dostarczają sceniczne intymności…

Dzikie kwiaty zniewalają olśniewającym pięknem – niejednokrotnie dojrzewają w bólu, niczym miłość niesiona pokłosiem brutalnych doświadczeń. W swej nieokiełznanej chęci życia stają się wręcz zaskakująco żarliwe, z pewnością wytrwałe i niezależne. Micalea Smeltzer portretuje charakter nadzwyczaj wymownego uczucia – ogłuszającego goryczą traumatycznych scen, naznaczonego śmiercią, chorobą i przemocą wyrządzaną niewinności, zanurzonego esencjonalnie w ekspresyjnej słodyczy motywu grumpy/sunshine. Do tego spektaklu zaaranżowane zostają najbardziej sensoryczne doznania – rozdzierający smutek, autentyczne wzruszenie, czarujący uśmiech, także sceniczne pożądanie i jawnie wyeksponowana rozkosz.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne
„OSZUKAĆ MILIARDERA” – GEORGIA LE CARRE | Powieść prowadzona z należytą śmiałością!

„OSZUKAĆ MILIARDERA” – GEORGIA LE CARRE | Powieść prowadzona z należytą śmiałością!

Człowiek w potrzebie bezwiednie łapie się na tuszowaniu własnej szlachetności. Z pewnością gotowy jest do naruszenia granic utartej etyczności, w sytuacji patowej okazuje się niekiedy wręcz zadziwiająco szalony lub nieobliczalny w poziomie bezwstydnego zachowania. Szczególnie wtedy, gdy na szali postawione jest życie bliskiej mu osoby. I właśnie taką bohaterkę przedstawia Georgia Le Carre w niczym nieskrępowanej powieści erotycznej Oszukać miliardera. Tu ponętna rozgrywka toczy się o najwyższą stawkę.

A wszystko w towarzystwie wpływowych graczy, w scenerii intensywnie nasączonej aromatem wizualnego bogactwa – w gronie odczuwalnie domagającym się mocnych osobowości. Konstantin Tsarnow idealnie pasuje do bezwzględnej codzienności świata biznesu. Niezwykle tajemniczy i rozmyślnie pokerowy, a przy tym zabójczo przystojny i permanentnie tryskający żywym pożądaniem – ten typ obrazowo przyciąga kobiece oko. Odbiorca patrzy na niego z przezornym dystansem, próbuje go wyczuć, ewidentnie chce rozpoznać jego intencje. I szybko klasyfikuje go jako mężczyznę skupionego tylko na jednym, wiecznie nienasyconego, zauważalnie głodnego ciała nowo poznanej kobiety. Zastosowana tu naprzemienna narracja pierwszoosobowa potwierdza to odczucie stuprocentowo. Raine początkowo utrzymuje się na powierzchni rozkosznej nieśmiałości, ale w bezpośrednim kontakcie z zuchwałym miliarderem, nabiera nieznanej sobie zażartości. Tu bliskość fizyczna nadchodzi momentalnie i z impetem wkrada się w ochocze żądze bohaterów – dając im pożywkę seksualną, czytelnikowi natomiast temat do intrygującej konwersacji. Bo chociaż lekturę czyta się sprawnie i przyjemnie, z pewnością także mocno portretowo, to jednak mało finezyjny język oraz dostrzegalne niezgodności ze stanem rzeczywistym sprawiają, że finalne refleksje okazują się zaskakująco zdywersyfikowane. 

Tu nie ma przestrzeni na szeroką warstwę emocjonalną, nie ma też miejsca na stylistyczne uniesienia i sceniczną akuratność zdarzeń – w zamian czytelnik staje się świadkiem starcia rodzinnego dramatu z temperamentnie rozchodzącą się lubieżnością. Oszukać miliardera to powieść prowadzona z należytą jej śmiałością, optycznie skoncentrowana na łakomym wdzieraniu się w zaułki wzajemnej intymności, z pewnością sugestywnie zachęcająca do uruchamiania plastycznej strony wyobraźni. A jednocześnie subtelnie muskająca tak ważnych tematów jak śmiertelna choroba lub drastyczne różnice społeczne. To nie jest książka w żaden sposób fundamentalna, a jednak spełnia swój pierwotny cel – dostarcza rozrywki.
_____ 
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki.

„FAIDA. PRAWO ZEMSTY” – ANNA TUZIAK | Przeszywająca fuzja zniewolonych zmysłów!

„FAIDA. PRAWO ZEMSTY” – ANNA TUZIAK | Przeszywająca fuzja zniewolonych zmysłów!

Mafia naturalnie przywodzi na myśl negatywne skojarzenia. Podyktowana honorem bezwzględność w karczemnej przestępczości to przecież codzienność gangsterskiego środowiska. Tu nie ma miejsca na wyrozumiałość, nie ma też miejsca na kruchą delikatność. W zamian kształtuje się parszywa potrzeba zemsty, śmiało odzierająca człowieka z przydzielonych mu resztek humanitaryzmu. Nieuchronnie klarują się też piękne uczucia, głuszące rodzinne tradycje na poczet nieznanych pikantnych doznań. Faida. Prawo zemsty to idealny przykład takiej kompilacji zdarzeń – powieść mocna i charakterna, z pewnością niebezpiecznie wdzierająca się do chłonnej wyobraźni.

A wszystko w niesamowitej włoskiej scenerii, uroczo maskującej brutalny charakter nieczystych mafijnych porachunków. Czytelnik wkrada się w ten fabularny rumor niepostrzeżenie, sukcesywnie rozglądając się na boki, aby w napotkanych twarzach, znaleźć potencjalne wsparcie. Doskonale bowiem wie, że trafił właśnie do rodziny naznaczonej niewyobrażalnym okrucieństwem, słynącej z ociekających krwią morderstw, niemal rytualnie wieńczących ustalone legendarnie zasady honorowe. I patrzy na ten gwałtowny świat z niegasnącym zainteresowaniem, przyglądając się zarówno ogniwom zaaranżowanej zemsty, jak również uczuciu, które niespodziewanie rodzi się między niespełna osiemnastoletnią córką mafijnego bosa i przydzielonym jej kolumbijskim ochroniarzem. Giusi to nienasycona kobieca dusza, niewątpliwie cwana, krnąbrna i niepokorna, jednocześnie dostrzegalnie bystra i piekielnie inteligentna. Niedoświadczona w sprawach intymnych, zaskakująco śmiało podąża za instynktami, rodzącymi się w obliczu nieziemsko przystojnego opiekuna.

Anna Tuziak świadomie oddaje głos swoim kreacjom, dzięki czemu odbiorca interpretuje nie tylko emocje niesubordynowanej młodej kobiety, ale też tajemniczego Gorana – wyselekcjonowanego ochroniarza, zauważalnie przesiąkniętego oparami żywej odpowiedzialności, sumiennego i oddanego, a jednak naturalnie poddającego się coraz bardziej nachalnym żądzom własnego ciała. Tak rodzi się siarczyste pożądanie i tak rodzi się niebezpieczeństwo. Narracja tej dwójki nie jest jednak jedyna – autorka pozwala relacjonować wydarzenia także innym bohaterom, z których najbardziej wyróżniająca zdaje się być osobliwa narracja kata – przerażająca w treści opisywanych zdarzeń, kipiąca wręcz zażartością, ogłuszająca fetorem bezwzględnej tortury...

Przeszywająca fuzja zniewolonych zmysłów! Powieść zagnieżdżona fabularnie w otchłani kwitnącego pożądania, intensywnie nasączona mafijnym erotyzmem i kategoryczną przestępczą niezłomnością. Tu nie ma przestrzeni na subtelne doznania, Anna Tuziak nie rozpieszcza swoich bohaterów, nie unika też wymaganych scenicznie wulgaryzmów, w zamian eksponuje narrację przyprawioną drapieżnie, pikantnie i euforycznie, z pewnością charakternie i soczyście, momentami jednak drastyczną i przerażającą, obrazowo oddającą władczą ekspansję gangsterskich możliwości. Historia przeżarta zemstą, która nieuchronnie narusza esencję zakazanej miłości.
_____
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Niegrzeczne Książki.

„OGNISTA AFERA” – KATARZYNA MAK | Żywiołowa, zabawna, pełna rezolutnych scenicznych absurdów!

„OGNISTA AFERA” – KATARZYNA MAK | Żywiołowa, zabawna, pełna rezolutnych scenicznych absurdów!

Życie codziennie podpowiada wymyślne scenariusze. Czasami przepełnia dzień uśmiechem i brawurą zakochanego serca, innym razem świadomie akcentuje samotność lub każe niespodziewanie walczyć z boleśnie panoszącą się tęsknotą. Katarzyna Mak zdaje się łączyć różne emocje w jeden szalony spektakl zdarzeń – Ognista afera emanuje oczywistym humorem sytuacyjnym, stanowi też pikantną komedię romantyczną, ale jednocześnie skrywa fetor ludzkiego dramatu. I właśnie ten mocno poruszający aspekt, okazuje się jej najmocniejszą stroną.

W tym niecodziennym przedstawieniu śmiech ma ewidentnie grać pierwsze skrzypce – rozłożony jest zatem relatywnie gładko, aby miarowo dostarczać odbiorcy iście szelmowskich wrażeń. Bo przecież kompromitujący waleczną Ellę incydent, to nic innego, jak bezbłędny pokaz scenicznego absurdu. Tu nawet wyobraźnia nie wystarcza, aby ubrać ten żartobliwy epizod w obraz autentycznego przeżycia. Ta wizualnie figlarna atmosfera nie jest jednak głównym zamiarem autorki, dalszy bieg wydarzeń utrwala przekonanie, że jest to jedynie świetnie dobrana przykrywka dla znacznie trudniejszych emocji. Rozdzierające osamotnienie, przytłaczająca żałoba, nieustannie powracające demony smutnej przeszłości – te obszary przenikają serce czytelnika, niewątpliwie dają też do myślenia. I chociaż fabuła sprawia wrażenie dość spodziewanej, może nawet nieco już opatrzonej lub sztampowej, to skryta głęboko wrażliwość bohaterów, bezsprzecznie wartościuje jej powierzchowny komiczny bieg. Pisząc o tej powieści, nie sposób przejść obok usilnie akcentowanej części erotycznej – w moim odczuciu zbyt mało zmysłowej, a zbyt bardzo cielesnej. Brak bliskości fizycznej z pewnością drażni złaknione namiętności ciała, ale tu zdaje się być manifestowany ze zbędną nachalnością.

Żywiołowa, zabawna, pełna rezolutnych scenicznych absurdów – Ognista afera optycznie szaleje w oczach wyobraźni, pozwala się odprężyć i przyjemnie zrelaksować, nierzadko otwarcie zaśmiać w głos. Jednocześnie porusza najczulsze struny, przywołując gorycz druzgocącej samotności oraz koszmar traumatycznej przeszłości, nagminnie eksponując także walory fizycznego erotyzmu – w moim odczuciu nieco wyzutego z pożądanej sensualności. Periodycznie wyczuwa się tu również zapach fabularnej przewidywalności, lecz nie limituje to pozytywnych wrażeń – historia ta niechybnie porywa w swoje romantyczne szpony, frapuje i przyciąga. I niespodziewanie wraca w refleksyjnych przemyśleniach.
_____ 
Współpraca płatna z wydawnictwem Niegrzeczne Książki.

PATRONAT MEDIALNY

Copyright © 2016 Mozaika Literacka , Blogger