niedziela, 19 czerwca 2016

„PODPALĘ WASZE SERCA!” – MARCIN BRZOSTOWSKI | Żywe marionetki systemu

Brak wolności niejednokrotnie jest podłożem do szerokiej dyskusji. Wszelkie zasady, regulaminy i kodeksy chronią prawa człowieka, jednocześnie ograniczając jego swobodę. Żyjemy bowiem w systemie objętym szeregami norm i traktując je mniej lub bardziej poważnie, kosztujemy prowizorycznie dawkowanej wolności. Jeżeli jeszcze tego nie widzicie, sięgnijcie po krótką powieść „Podpalę wasze serca!”, która w sposób karykaturalny, a przy tym niesamowicie dosadny, otwiera oczy na sytuację, w jakiej znalazł się człowiek współczesny. Marcin Brzostowski wkracza w świat żywych marionetek i bez cienia litości zdziera z niego przybraną maskę. 

Główny bohater i narrator w jednym – Karol Szrama – to przykład szarego obywatela. Czterdziestoletni mąż, ojciec i kredytobiorca, którego dzień wypełnia praca w dużej korporacji, zwraca się bezpośrednio do czytelnika, czym wzbudza niemałą ciekawość. Marcin Brzostowski nie byłby jednak sobą, gdyby nie podsunął pod nos bohatera sporego zamieszania. Dotychczas spokojny obywatel, zaczyna kalać własną psychikę, jednocześnie dając się we znaki rodzinie i współpracownikom. Dziwnym zachowaniom wtóruje mu niejaki Rodrigo Valente, który zdaje się być obiektem wyobraźni Karola. Wymuszona separacja z problemami codzienności, w połączeniu z silnymi psychotropami, pozwala bohaterowi stworzyć widowisko, jakiego nie sposób doświadczyć w rzeczywistości. Nie jest to bowiem przyjemna opowiastka o życiu, a naszpikowana wulgaryzmami i wymownie tendencyjna charakterystyka współczesnego społeczeństwa, której celem jest wykazanie niewoli, w jakiej mimowolnie znalazł się człowiek.

Karol, jako typowy korposzczur, sprawnie obserwuje zasady funkcjonowania firmy. Celowo wyłuszcza marginalne przykłady zasad, którymi kierują się duże korporacje, aby złapać na haczyk kolejnego klienta. Ten karmiony jest fałszem i ślepo wierzy wyszkolonym konsultantom, tworząc jeden z kamieni korporacyjnej kopalni złota. Autor sprawnie manipuluje rzeczywistością, nie pozostawiając na niej suchej nitki. Jedyną bronią przeciwko korporacyjnej maszynie zła, zdaje się być szaleństwo, w które nieuchronnie popada główny bohater. Proces narastającej choroby cywilizacyjnej wzmagają kolejne dziwne zachowania Karola, a jednym z nich jest antropomorfizacja karpia, który traktowany jest przez niego jak pies, a przez moment nawet jako agent oddziału Al-Kaidy. Poziom absurdu, o jaki pokusił się Marcin Brzostowski, jest nad wyraz wysoki i trzeba się mieć na baczności, aby nie utonąć w głębokiej aluzji.

Autor przyodział historię w inteligentną farsę, bezwzględnie traktującą system, w jakim został zamknięty człowiek. Zastosowany język przepełniony jest ulicznymi zwrotami, nierzadko też wulgaryzmami, czym autor celowo szczypie wrażliwość czytelnika. Słownych wiązanek nie brakuje, ale ich użytek jest celowy. Paradoksalne metafory wzmagają odczucie szopki, w jakiej znajduje się również czytelnik. Mocno prowokacyjny styl autora pozwala szeroko interpretować nieszablonową opowieść, lecz nie da się ukryć, że przede wszystkim jest to wyrazisty i szczery osąd społecznego zniewolenia. 

Skrajnie karykaturalny język treściwie i dosadnie obrazuje zamknięte środowisko wielkich korporacji, lecz kolejne pozbawione subtelności wyrażenia mogą przeszkadzać wrażliwszym odbiorcom. Nie każdy też podda liczne przenośnie i niekonwencjonalne zachowania głównego bohatera wymaganej analizie. Książkę bowiem czyta się z dużą lekkością, ale dotarcie do jej drugiego dna może okazać się celem nie do zdobycia. Jedynie odpowiednio chłodne podejście i precyzyjna interpretacja potwierdzają sugestywne przesłanie powieści.

Niewątpliwie Marcin Brzostowski szokuje ekspresją języka i bezpardonowym obrazem świata wielkich korporacji. „Podpalę wasze serca” to książka, która wymaga niemałego poczucia humoru i jeszcze większego dystansu do otaczającej nas rzeczywistości. Autor aplikuje w głowie czytelnika absurdalne zjawiska, które piętrzą się, tworząc ekspresyjną karykaturę ludzkiej egzystencji. Przygotujcie się zatem na soczystą parodię, jakiej jeszcze nie było. Ze swojej strony naprawdę polecam. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP