czwartek, 18 czerwca 2015

[RECENZJA] "MROCZNY ZAKĄTEK" - GILLIAN FLYNN

Muszę przyznać, że wymęczył mnie "Mroczny Zakątek". Wymęczył to najlepsze określenie, jakie udało mi się znaleźć na 2,5 miesiąca czytania historii Libby Day i jej rodziny. Niby sam wątek kryminalny był interesujący, w pewnym sensie świeży, a już z pewnością pozostawiał chęć, by poznać sprawcę i pełną relację wydarzeń sprzed 25 lat, które to odmieniły losy rodziny Day'ów. Plusem dla mnie była też konstrukcja książki, dzięki której oprócz bieżącej akcji, wracamy wraz z kolejnymi bohaterami do wydarzeń sprzed 25 lat i razem z nimi dochodzimy do ostatecznej prawdy.

Dlaczego zatem czuję się zmęczona czytaniem "Mrocznego Zakątka"? Chyba dlatego, że mimo dużych starań nie potrafiłam utożsamić się z główną bohaterką. Libby nie została wykreowana na typową lubianą postać. Jej aspołeczność i brak ambicji powodują, że czytelnik już od początku ma wątpliwości, czy polubi Libby, czy też będzie mu ona przeszkadzać w dochodzeniu prawdy. Ja po prostu starałam się ją tolerować i widzieć gdzieś z boku jako "zło konieczne". Nie potrafiłam zrozumieć jej nienaturalnej jak na ponad 30-letnią kobietę postawy. Czułam jakbym miała do czynienia z nastolatką, a nie kobietą, której przeszłość wpłynęła na zachowanie w dorosłym życiu. 

Jak na tak długi czas oczekiwania, zakończenie wcale mnie nie zaskoczyło, nie poczułam żadnego "WOW", najzwyczajniej w świecie, przyjęłam je i na tym koniec.

Trudno jest mi polecać "Mroczny Zakątek" lecz chętnie posłuchałabym opinii innych, może to tylko mi było ciężko utożsamić się z tymi dość niecodziennymi postaciami?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP