czwartek, 18 czerwca 2015

[RECENZJA] "DIAMENT RADŻY" - ROBERT LOUIS STEVENSON | Po trupach do celu...

Tak w skrócie można opisać przedstawioną historię, spisaną przez Stevensona w czterech krótkich opowiadaniach. Każda z części przedstawia kolejne losy Diamentu Radży, który często przypadkowo przechodził z rąk do rąk, symbolizując władzę, bogactwo, wysoki status społeczny, a dla niektórych będący zwykłą pamiątką po ukochanej. Bardzo spodobał mi się styl opowieści i to, że każda z historii mimo, że miała swoich bohaterów i swój oddzielny wątek, razem jako całość tworzyła jedną zgraną i dobrze poprowadzoną historię.

Urzekł mnie fragment trzeciej części, w której Francis Scrymgeour wychodzi z teatru. Emocje, które towarzyszyły bohaterowi tak zostały opisane przez autora, że czułam jakbym stała tam obok i widziała go na żywo. Żałuję tylko, że mało został rozwinięty wątek Lady Vandeleur z pierwszej części. Czułam troszeczkę niedosyt, chciałam wiedzieć, jakie uczucia żywiła do Harrego i czy chęć spiskowania przeciwko mężowi była jedyną intencją w przekazaniu Harremu tak wyjątkowego prezentu?

Mimo niedokończonych losów niektórych z bohaterów, polecam „Diament Radży”, szczególnie miłośnikom powieści przygodowych. Mi oprócz samej historii spodobał się język, jakim powiastka została napisana. Jestem ciekawa, czy adaptacja książki, nakręcona przez polskiego reżysera Sylwestra Chęcińskiego z 1971 roku również tak samo emocjonująco przekonałaby mnie do siebie. Nie omieszkam tego sprawdzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP