czwartek, 18 czerwca 2015

[RECENZJA] "WYBÓR CROSSA" - SYLVIA JUNE DAY

Sięgając już po pierwszą części serii o tajemniczym Crossie wiedziałam, że zaglądam do typowego romansu, a wręcz erotyka i nie nastawiałam się na żadną głębię. Raczej liczyłam na lekką powiastkę, która momentami poruszy niektóre zmysły. I tak było przez pierwsze trzy części, autorka dobrała ciekawych bohaterów, uwikłała ich losy w dość interesujący dla czytelnika sposób, wprowadziła też nutkę kryminalną, za którą tak bardzo przepadam. To mnie nawet urzekło, biorąc pod uwagę tak typowo kobiecą lekturę.

Jak na tle pierwszych trzech tomów wypadł „Wybór Crossa”? 

Po doczytaniu do końca, stwierdzam, że dość blado. Właściwie po przeczytaniu nie wiem nic więcej niż wiedziałam przed jego rozpoczęciem. Ta część była totalnie o niczym, autorka przesyciła kartki intymnymi scenami bohaterów, zapominając o wprowadzeniu jakiejkolwiek sytuacji, która wpłynęłaby na ich losy. Właściwie było to 400 stron o tym samym i z każdą sceną erotyczną już miałam nadzieję, że będzie jakaś „nowa” akcja, „świeża” dla czytelnika, ale nie…, każda wydawała się być podobna. 

Mimo, że książkę czyta się łatwo i fajnie było spotkać się po przerwie z bohaterami oraz przypomnieć sobie, z jakimi problemami się borykają, to monotonia i brak pomysłu autorki przewyższyły nad moją oceną. Choć jestem trochę zniechęcona, to z pewnością przeczytam piątą część, chociażby po to, aby zweryfikować, czy pani Sylvia Day zmieni moją obecną opinię i przywróci do łask błysk tej powieści. A może okaże się, że co za dużo to niezdrowo? Może warto byłoby zmieścić historię na łamach trzech tomów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :) Każdy komentarz jest dla mnie wartościowy i pozwala mi się stale rozwijać. Pozdrawiam i zapraszam jak najczęściej.

TOP